Dzień 80 – droga do Coober Pedy – Mennica Wrocławska Australia Trip 2013-2014

by Karol Lewandowski

IMG_1147

czwartek, 13.02.2014r.

przejechane: 18967 km

Po wczorajszych pająkach rano nie ma śladu.

Po kilkuset kilometrach dojeżdżamy wreszcie do Coober Pedy. Przed miastem stoją znaki informujące, że wjeżdża się na teren wydobycia opalu. Po przeczytaniu o Cobber Pedy m.in. w książce Pawlikowskiej, spodziewaliśmy się, że Coober Pedy to będzie wielki pustynny teren z wystającymi kominami  z podziemnych domów. Pawlikowska pisała o tym jak to nawet nie zauważyła, że dojechała już do miasta i o mało nie wpadła do jednego z domów, a drzwi do podziemnego hotelu otworzyły jej się znikąd. Niewiele w tym prawdy bo do Coober Pedy wjeżdża się asfaltową drogą i mija się najpierw wielki znak informujący, że jest się w mieście. Potem zaczynają się normalne, naziemne budynki – informacja turystyczna, stacja benzynowa, plac zabaw a nawet market. Dopiero kiedy przyjrzy się domom położonym przy wzgórzach to okazuje się że dom “wrasta” w górę a z góry wystają kominy. Każdy komin wentylacyjny to jeden pokój, czyli bez wchodzenia do domu można ocenić ile ktoś ma w domu pokoi. Nie ma więc mowy, że nie zauważyć, że jest się w mieście i wpaść do jakiegoś domu. Coober Pedy zdecydowanie nie jest miastem, którego można by “nie zauważyć”.

IMG_1089 

Prawdą jest za to, że Coober Pedy jest miastem bardzo specyficznym, położonym na środku pustyni i że nakręcono tu wiele filmów, m.in. Mad Max. Ale o tym przekonamy się dopiero jutro, dziś jest już za późno, więc wjeżdżamy tylko na punkt widokowy na którym postawione jest żelazne sztuczne drzewo. Obserwujemy z góry setki kominów wystających ze wzgórz i kopalnie opalu zaczynające się zaraz za miastem. Panuje tu wrażenie nieładu, a wiele miejsc wygląda jak kosmiczne wysypiska śmieci, wszędzie pełno starych wraków i opon. Coober Pedy kompletnie różni się od wszystkich innych miast jakie widzieliśmy dotychczas.

Na nocleg jedziemy 15 km za Coober Pedy, w busz. Jutro jesteśmy umówieni na 9:00 z Josephiną i Terrym, którzy odpowiedzieli na naszego maila wysłanego kilka dni temu i zgodzili się nas przyjąć w Coober Pedy za darmo i pokazać nam swoją kopalnię opalu i prowadzony przez nich sierociniec dla kangurów. Zapowiada się ciekawie 🙂IMG_1093

IMG_1091 

IMG_1145 

IMG_1132

IMG_1026

podziemny kościół

5 komentarzy

Andżelika 28-03-2014 - 00:05

Podoba mi się Wasze subtelne, jakże dosadne sprostowanie informacji zawartej w książce Pawlikowskiej na temat miasta 🙂

Reply
admiring-diversity.pl 20-02-2014 - 19:40

Może zabrzmi to śmiesznie, ale czy każdy mieszkaniec tego miasta ma swoją własną kopalnię? 😉 To pierwsze zdjęcie to wysypisko?
Szacun za krytykę Pawlikowskiej! 😉
Czekam na więcej! Wpisów, oczywiście, niekoniecznie krytyki tej autorki 😉

Reply
Tinaroo 17-02-2014 - 03:54

Pawlikowska wypisuje rozne bzdury, jej ksiazka o Indonezji to koszmar… szkoda, ze przyswieca jej taka szacowna instytucja jak National Geographic!

Reply
admiring-diversity.pl 20-02-2014 - 19:45

Zgadzam się w całej rozciągłości. Czytałam jej książkę o Chinach – zniszczył mnie brak konkretów i niekończąca się narracja. Ma kobieta bogatą wyobraźnię i kwiecisty język – może powinna spełnić się w pisaniu powieści? 😉 Trzeba jej jednak oddać, że ma dużą sprzedaż 😉

Reply
sympatyk 15-02-2014 - 12:41

Może Pawlikowska wjechała inną drogą albo tak dawno ze się coś pozmieniało-a czyżby tam w ogóle nie była?

Reply

Leave a Comment

Nasze książki

Cześć! Witaj na naszym blogu

Nazywamy się Karol, Ola i Gaja Lewandowscy, pochodzimy ze Świdnicy oraz Kielc i jesteśmy blogerami, podróżnikami i autorami 8 książek. Od kilkunastu lat podróżujemy po świecie starym kolorowym busikiem. W sumie przejechaliśmy ponad 500.000 km i odwiedziliśmy już ponad 60 państw na 5 kontynentach. Na tym blogu znajdziesz relacje z naszych podróży i porady jak organizować własne wyjazdy.

@2022 – Supertramp Karol Lewandowski, Busem Przez Świat