W tajskiej dżungli spełniliśmy jedno z marzeń z naszego dzieciństwa – zamieszkaliśmy w domkach na drzewie.
Our Jungle House
Our Jungle House to wyjątkowy na skalę świata resort, położony w sercu dżungli w parku narodowym Khao Sok w Tajlandii. W tym samym parku, w którym mieliśmy okazję zamieszkać w domach na wodzie.
Ale niech słowo “resort” Was nie zmyli 😉 Z resortem to on ma chyba tylko tyle wspólnego, że są białe ręczniki, bieżąca woda i świeża pościel. Cała reszta to dzika dzicz.
Ale po kolei.
Domy w sercu dżungli
Our Jungle House, to kilkanaście wyjątkowych domów (jedne są osadzone wysoko na drzewie, inne niżej na drzewie, a jeszcze inne stoją na ziemi) zrobionych z drewna, bambusa i liści bananowców. Każdy dom jest na wpół otwarty, nawet gdy zamkniesz drzwi i wszystkie okna 😉 A to dlatego, że każdy dom ma kawałek przestrzeni niezabudowanej, a dokładniej nie ma ze 40 cm ściany u góry łączącej ściany z dachem. Ta przestrzeń to szczebelki, takie jak od dziecięcego łóżka, które mają nas chronić przed namolnymi małpami, które lubią rano zaglądać pensjonariuszom 😉 Lubią też walić w drzwi, skakać po dachu i lubią próbować wyłamywać te szczebelki, które nas od nich oddzielają 😉 Jakby ktoś lubił takie kontakty z małpami, to jeśli chcecie mieć pewność, że wpadną do Was na wizytację, to wybierzcie domek o nazwie “Mango House”. Wtedy nie nastawiajcie budzika, bo ok. 6 rano i tak się obudzicie.












Odgłosy dżungli
Domki są rozstawione w fajnej odległości od siebie, bo nikt do nikogo w okno nie zagląda, tylko dżungla. Dla jednych to działa na plus, a dla tych, co nie są przekonani do tematu zamieszkania w dżungli, to raczej nie będzie ich to cieszyć. Bo szczerze… tam jest jednak trochę strasznie – ok. godzinę przed zmierzchem dżungla zaczyna przemawiać. I przemawia najróżniejszymi odgłosami tego świata – świsty, szelesty, dzwonienie, charczenie, drapanie, brzęczenie, cykanie i inne. I tak do ok. 7 rano. Non stop. Bez przerwy na nabranie powietrza. Serio. I albo zaśniesz jak przy odgłosie suszarki, albo będziesz się męczyć całą noc jak przy zepsutym odkurzaczu, który się zaciął. Także, nie jestem przekonana, czy takie miejsce jest dla każdego.


Dla nas osobiście było to unikalne doświadczenie, nieporównywalne do żadnego innego. Byliśmy tam już 2 razy i wiemy, że znów kiedyś pojedziemy.
Restauracja
Poza tym, że domki to fajna sprawa, to na terenie resortu jest rewelacyjna restauracja. Wyboru nie mają dużego, ale jeśli już coś zrobią to jest mistrzostwo świata. Kuchnia, którą serwują jest dość różnorodna, bo robią i tajskie jedzenie a i sznycla z frytkami uświadczysz. Wszystko co tam robią jest niesamowicie świeże, sporo jedzenia pochodzi z ich własnych upraw. I ceny są też bardzo sympatyczne, bo za obiad dla dwóch osób z deserami i napojami, zapłacisz ok 40-50zł. A na górze restauracji jest bardzo klimatyczny bar, gdzie do północy można siedzieć z widokiem na dżunglę.








10 komentarzy
Dzięki za posta! Po tej recenzji także zarezerwowaliśmy domek w Our Jungle House. Na 2 dni, bungalow, bo nie było opcji z domkiem na drzewie. Tak bardzo nam się spodobało, że 3 dnia sprawdziliśmy booking i okazało się że zwolnił się domek na drzewie! 🙂 Pomimo, że mieliśmy plany żeby jechać dalej, spontanicznie postanowiliśmy jeszcze jeden dzień zostać. Tam jest po prostu cudownie! I ten spokój… Nigdzie wcześniej nie uświadczyłam takiego błogostanu 😉
Kochani, a jakim środkiem transportu dostaliście się do our jungle house?
Kocham wasz blog, wasze filmy! Przenoszą w zupełnie inny świat. Ja mam taką wersję demo busem przez świat, jak jeździmy z Party Camp w podróże studenckie. Super sprawa, mam jakiś zalążek podróżowania 😀
Cudnie 😀 bylismy w tym samym miejscu i mam wrazenie tym samym domku 😀 to jest miejsce w ktorym moglabym zostac 🙂 pozdrowienia 🙂
To jest niewiarygodne! Poznałam Was w 2014 kiedy „wspólnie jechaliśmy do Maroka”, my z gotową trasą i biletami w kieszeni czekaliśmy na wyjazd, wy stawialiście pierwsze kroki już na Czarnej Ziemi.
Rok temu deptaliśmy Wam po piętach w USA. Dosłownie kilkadziesiąt kilkaset kilometrów od Was, na bieżąco sprawdzaliśmy gdzie jesteście, bo gdybyśmy zdążylibyśmy do Was dojechać to chętnie byśmy Was poznali. 🙂
W tym roku jedziemy do Tajlandii. Słonie, domki na drzewach w jungli, wioski etniczne, snurkowanie oraz wypadowo do Kambodży do Angkor. Chyba myślimy bardzo podobnie w kontekście wyjazdów, bo aż trudno uwierzyć, że właściwie co roku przypadkowo wybieramy te same destynacje. (Islandia też jest w naszej ścisłej czołówce od pewnego czasu, ale finansowo póki co wydaje się być dość zaporowa :D)
Bawcie się i wyciśnijcie z tego wyjazdu jak najwięcej! Piszcie na bieżąco gdzie jesteście, może odkryjecie coś, czego nie ma na naszej liście must see, a być powinno? 🙂 Pozdrawiam!! 🙂
Bylam tam w lipcu tego roku! Wspomnienia wróciły ? Cudowne miejsce! A wycieczka nad jezioro i do dżungli niezapomniana!! ❤
Raj na ziemi…
Ała, ała ale mi d…. ścisnęło ;(
Piękna okolica 🙂 Miejsce robi wrażenie. I ten kilkumetrowy portal z bambusów ukryty nieopodal 😉
dużo tam było pająków?xD