Lenovo East Trip – dzien 10 – Odessa oraz dluga przeprawa przez granice do Moldawi.

by Karol Lewandowski

Foto nr 1 – schody Patiomkinowskie, Odessa. Foto nr 2 – w oczekiwaniu na przekroczenie granicy.

Dzien 10, 10.08.2011, sroda
Przejechane: 3518 km

W Odessie zwiedzamy port z latarnia Woroncowa oraz idziemy na Schody Odeskie rozslawione przez film „Pancernik Patiomkin” i slynna scene z wozkiem spadajacym w dol schodow. Spotykamy grupe mlodych ludzi z bardzo specyficznymi pupilami na rekach: 2 orly, 2 pawie i malpa :).

Przez cala Ukraine (10 dni) ani razu nie zatrzymala nas policja. Nie musielismy placic mandatow/lapowek ani w trasie ani na granicy Polski z Ukraina.

Jedziemy na granice z Moldawia gdzie czeka nas niemila niespodzianka.
Najpierw kolejka, potem sciagaja tylko nas na bok, kontrola paszportowa i sprawdzanie bagazu przez Ukraincow. Uwijaja sie szybko – w godzine.
Wjezdzamy na strefe miedzy granicami i zaczynaja sie schody, znow sciagaja nas na bok..
– Jesli nie chcecie miec problemow i przekroczyc granice to musicie zaplacic – mowi Moldawski celnik do Michala.
Nie pomagaja proby targowania – zada po 10 $ od osoby – w sumie 50$ (25$ dla celnika i 25$ dla jego szefa).
Zostajemy zmuszeni do zaplacenia.
Wypelniamy kilkustronnicowe karty migracyjne – musimy zadeklarowac co wwozimy, gdzie jedziemy, na ile i po co. Michal biega z paszportami po kolejnych budkach. Wypytuja Michala o takie rzeczy jak Solidarnosc, Jaruzelski czy Walesa.
– A ty lubisz Jaruzelskiego?..
Kaza nam zjechac na parking na kolejna kontrole..
Karol i Michal ida wypelnic kolejne papiery – tym razem dotyczace samochodu – oplata za auto 19$.
Po godzinie celnik zanosi gotowe papiery do komendanta
– Eee, dlaczego wpuszczamy tych Polakow?
– Zaplacili.
– I gdzie te pieniadze?
– Zaraz przyniose..
– Niech bedzie. – przybija wszystkie pieczatki – Wsio! Pojechali Polaki!

Jedziemy na ostatnie bramki i.. znow przeszukuja nam bagaze. Pudelko od GPSa – od razu podejrzenie ze kradziony sprzet. Sloik z cukrem – napewno narkotyki.
W koncu, po 4 godzinach wpuszczaja nas do „Dniester Moldavian Republic”.

Za jakas godzine czeka nas kolejna niespodzianka. Chociaz Moldawia na mapie widnieje jako jedno panstwo to w rzeczywistosci jest podzielona na dwa i przez srodek biegnie kolejna granica.

Drogi w Moldawi beznadziejne, brak linii i lamp w miastach. Co chwila strome podjazdy i zjazdy. Pada deszcz. Na nawigacji zadnych drog.
Jedziemy w czarna otchlan.

Najpierw na srodku drogi baza wojskowa z siatkami maskujacymi, drutem kolczastym i bronia. Potem kolejna kontrola graniczna.
Gdzie jedziecie?
Po co?
Takim starym autem?!
Zabieraja karty migracyjne z poprzedniej granicy.
Kilkaset metrow dalej.. kolejna granica. I nastepna, tym razem z oplata 3$ za wjazd.
W sumie aby wjechac do Moldawi musielismy przejsc 5 kontroli granicznych i stracic caly dzien.

GPS przestal byc uzyteczny. Na mapie Moldawi ma zaledwie 2 drogi. Wyjmujemy mape Europy 1:4 000 000 na ktorej widac odrobine wiecej i szukajac znakow jedziemy po ciemku w strone Rumunii.


Zupelna zmiana klimatu. Na Krymie bylo niemilosiernie goraco a trawa kompletnie wyschnieta. W Moldawii natomiast zielono, ale zimno i pada deszcz.
Roi sie tez od bezpanskich psow. Bardzo popularnym srodkiem transportu sa.. osly :).

zwierzeta australia pajaki kangury weze

Nasze książki

Cześć! Witaj na naszym blogu

Nazywamy się Karol, Ola i Gaja Lewandowscy, pochodzimy ze Świdnicy oraz Kielc i jesteśmy blogerami, podróżnikami i autorami 8 książek. Od kilkunastu lat podróżujemy po świecie starym kolorowym busikiem. W sumie przejechaliśmy ponad 500.000 km i odwiedziliśmy już ponad 60 państw na 5 kontynentach. Na tym blogu znajdziesz relacje z naszych podróży i porady jak organizować własne wyjazdy.

Najnowszy na blogu

@2022 – Supertramp Karol Lewandowski, Busem Przez Świat