Dzień 7 – Przygody z kołem i rezygnacja jednego członka ekipy

24.07.2017

Wczoraj późnym wieczorem, po spotkaniu z Polonią trafiliśmy jeszcze do polskiego pubu „PRL”. Zabrała nas tam Asia, którą poznaliśmy na spotkaniu. Pub jest prowadzony przez niesamowicie sympatycznego Polaka, Mirka, z którym spędziliśmy trochę czasu, wysłuchując historii jego emigracji. Mieliśmy też okazję spróbować żurku i rosołu (w pubie są serwowane tylko polskie dania) – lepszy żurek robi chyba tylko moja mama 😉

 

Wracając do domu niestety złapaliśmy gumę w aucie Agnieszki. Byliśmy pewni, że szybko poradzimy sobie z awarią bo mieliśmy koło zapasowe, ale niestety okazało się, że nie uda nam się odkręcić koła – śruba była zbyt mocno zapieczona. Pod PRL’em Mirek i jego koledzy próbowali nam pomóc w odkręceniu koła. Ofiary – 3 złamane klucze, jedna wylana coca-cola i 5-ciu rozczarowanych facetów. Napompowaliśmy koło i liczyliśmy, że uda nam się dojechać do jakiegoś nocnego mechanika. Niestety opona nie wytrzymała i powietrze zaczęło uciekać na tyle szybko, że utknęliśmy na autostradzie. O 2:00 w nocy. Przypomnieliśmy sobie, że na jednym ze znaków widzieliśmy numer do służby autostradowej. Po 15 minutach przyjechał do nas Afroamerykanin, który przez godzinę siłował się ze śrubą, używając przy tym wszystkich narzędzi jakie miał na wyposażeniu. W końcu jednak odpuścił i powiedział, że śruba została przez kogoś tak mocno przykręcona pistoletem, że nikt jej nie ruszy. Musieliśmy wezwać lawetę i po trzeciej dotarliśmy do domu. Ubożsi o ponad 100 baksów.

Rano podjechaliśmy do warsztatu, gdzie chłopaki używając pistoleta z jakąś specjalną nakładką bez problemu odkręcili koło.

Tego samego ranka dostaliśmy wiadomość od jednego z członków ekipy która ma do nas dolecieć 30 lipca (czytelnika bloga wybranego z rekrutacji). Powiedział, że z powodów rodzinnych musi zrezygnować z wyprawy. Szybko obdzwoniliśmy ludzi z listy rezerwowej, ale tak jak się spodziewaliśmy, wszyscy powiedzieli, że jest już za późno, żeby załatwić wizę i urlop. Mieliśmy ponad 1000 osób chętnych na wyjazd z nami, ale niestety będziemy musieli pojechać z jednym pustym miejscem. Szkoda.

Auto dalej jest na warsztacie i czekamy na wieści więc przez resztę dnia jeździliśmy po różnych secondhandach i sklepach, kompletując sprzęt na naszą wyprawę.

Wieczorem pojechaliśmy jeszcze do parku znajdującego się pod Chicago – Indiana Dunes State Park. Są to położone nad jeziorem olbrzymie wydmy z których w oddali widać panoramę Chicago. Jezioro Michigan, nad którym leżą wydmy jest tak olbrzymie, że można poczuć się jak nad morzem.

Chyba nie mamy szczęścia do tego auta, bo podczas drogi powrotnej coś zaczęło trzeć i jutro rano będziemy musieli zawieźć auto do mechanika.

Sporo osób pyta, czy z tej podróży (Busem przez 3 Ameryki) jest planowana książka. Tak, zdecydowanie z tej podróży będzie książka :), a jeśli chcecie dostać maila gdy tylko ta książka się pojawi to dopiszcie się do specjalnego newslettera tutaj: https://www.busemprzezswiat.pl/r/ksiazka3ameryki/ Osoby zapisane do listy będą dostaną informację o książce jako pierwsze 😉

About Karol Lewandowski

Bloger, youtuber, zawodowy podróżnik. Z wykształcenia inżynier robotyki i magister zaawansowanej informatyki. Odwiedził ponad 60 państw na 5 kontynentach. Autor 4 bestsellerowych książek podróżniczych. Kontakt: karol@busemprzezswiat.pl