Dzień 4 – Singapur, Miasto Lwa – Mennica Wrocławska Australia Trip 2013-2014

singapur 3
piątek, 29.11.2013

W nocy strasznie gorąco i duszno więc z samego rana idziemy na basen. Tak tak, na basen, bo Alicja i Wojtek mają pod domem basen i jacuzzi :). Pływamy w orzeźwiającej wodzie pod palmami i od razu nabieramy sił na cały dzień. Po śniadaniu razem z Alicją i jej synkiem Wiktorem wsiadamy do metra i jedziemy do centrum.

Przy okazji mała mapka wyjaśniajace gdzie jest Singapur ;). Singapur to maleńkie państwo-miasto położone na wyspie graniczącej z Malezją, bardzo bogate, mieszka tu bardzo dużo Chińczyków ale także ludzi z całego świata, jest to także jedno z najbezpieczniejszych i najczystszych państw na świecie, ale pełne dziwacznych praw i przepisów – nie można tu posiadać gumy do żucia, za posiadanie jakichkolwiek narkotyków jest kara śmierci, za jedzenie czegokolwiek w miejscu publicznym kara kilkaset dolarów a na każdym kroku przygląda nam się ogromna liczba kamer.

gdzie singapur

singapur 1Najpierw idziemy pod hotel Marina Bay Sands, który pewnie nie raz widzieliście na zdjęciach – na dachu ma basen który dochodzi aż do krawędzi budynku i można z niego podziwiać panorame całego miasta. Hotel składa się z trzech 55-piętrowych budynków połączonych dachem w kształcie statku – szczególnie dobrze widać ten kształt z daleka. Hotel jest po prostu przeolbrzymi i robi monumentalne wrażenie. Koło hotelu znajduje się kolejny z najbardziej rozpoznawalnych punktów Singapuru – Gardens By The Bay, futurystyczny tropikalny park z którego wyrastają wielkie konstrukcje o lejowatym kształcie – widok jak z Avatara 😉

singapur 2Spacerem idziemy do centrum wzdłuż olbrzymich szklanych wieżowców. W pewnym momencie pogoda całkowicie się zmienia i zaczyna lać tropikalny deszcz – panuje tu akurat pora deszczowa. Mokniemy niesamowicie zanim schowamy się pod dachem. Alicja wraca z Wiktorem metrem do domu a my czekamy aż deszcz przestanie padać – po godzinie znów się rozjaśnia i burza znika tak samo szybko jak się pojawiła. Idziemy na obiad do chińskiej dzielnicy. Wszystkie knajpy wyglądają obskurnie, a napisy są po chińsku ale ceny za to dużo lepsze – kilka dolarów za obiad a nie kilkadziesiąt tak jak w eleganckiej części miasta (gdzie często płaci się za samo wejście do restauracji!). Mamy tylko 8$ dziennie więc decydujemy się na makaron z dziwacznymi dodatkami. Co ciekawe lokal jest brudny, na podłodze walają się resztki jedzenia a obsługa na zmianę gotuje, załatwia jakieś księgowe sprawy i prowadzi mała manufakturę czegoś co wygląda jak gumki do teczek ale na ścianie wisi certyfikat klasy sanitarnej „B”. Do makaronu dostajemy zupę (ciepłą wodę z koperkiem), białe kulki które miały być chyba mięsem ale smakują jak wata (może sojowe?) i kawałki zwierzęcej skóry pływające w makaronie. Tak czy siak jesteśmy głodni a że student-podróżnik nie wybrzydza zjadamy wszystko ciekawi orientalnej kuchni.

Po wyjściu trafiamy do tropikalnego parku pełnego ptaków i innych hałasujących zwierząt. Nad zatoką robimy sobie jeszcze zdjęcia ze słynnym singapurskim pół lwem-pół rybą. Niedaleko przypadkiem spotykamy parę młodych Polaków podróżujących po świecie samolotami.

Znów łapie nas deszcz, ale tym razem wyczuwamy go od razu i chowamy się pod mostem. Pół godziny później przechodzi. Metrem jedziemy na Bugis Street gdzie kupujemy pamiątkowe pocztówki, magnes do busa a Rambo breloczek do kolekcji.

Wieczorem wracamy to domu i jeszcze raz wskakujemy do basenu. W domu trafiamy na urodziny przyjaciela Alicji i Wojtka i wspólnie spędzamy cały wieczór.

Jutro jedziemy na najlepsze plaże w Singapurze na wysepce Sentosa a wieczorem wylatujemy do Sydney (przez Brisbane).

About Karol Lewandowski

Bloger, youtuber, zawodowy podróżnik. Z wykształcenia inżynier robotyki i magister zaawansowanej informatyki. Odwiedził ponad 60 państw na 5 kontynentach. Autor 4 bestsellerowych książek podróżniczych. Kontakt: karol@busemprzezswiat.pl