Dzień 107 – Philip Island i parada pingwinów – Mennica Wrocławska Australia Trip 2013-2014

IMG_7801

środa, 12.04.2014

Philip Island to wyspa położona ponad 100km na południe od Melbourne. Na australijskie warunki to bardzo blisko, a jest tu bardzo dużo ciekawych parków więc mieszkańcy Melbourne bardzo chętnie odwiedzają tę wyspę. Żeby było wygodniej tam dojeżdżać wyspa jest połączona ze stałym lądem mostem.

Philip Island słynie też z parady pingwinów, które setkami od wielu lat codziennie zaraz po zachodzie słońca wracają z oceanu do swoich gniazd. Poza paradą pingwinów jest tu też park z koalami, mniejsza wyspa Churchill zamieniona w skansen oraz tor wyścigowy.

Dostaliśmy darmowe bilety do 3 parków – Churchill Island, oraz parków z koalami i na paradę pingwinów.

Najpierw jedziemy do parku z koalami gdzie ze specjalnych kładek zawieszonych nad ziemią można podziwiać dziesiątki koali w ich naturalnym środowisku. Przynajmniej tak mówi ulotka reklamująca to miejsce. W rzeczywistości spotykamy 2 koale i to wiszące nieruchomo z dala od kładek. Jeśli będziecie sie zastanawiać czy warto tam jechać to lepiej sobie odpuścić i zaoszczędzić 12$. Na obserwacje koali lepiej pojechać na Cape Otway gdzie można je zobaczyć za darmo i na dziko i to w większych ilościach.

Warto za to pojechać do Churchill Island, szczególnie około godziny 13:00. Jest to skansen – rancho z krowami, owcami i resztą wiejskiego zwierzyńca na którym można zobaczyć jak wygląda życie na australijskiej “wsi”.

IMG_7732

Mamy okazję nauczyć się doić krowę, potem obserwujemy jak strzyże się owce na wełnę.

 IMG_7752

Na koniec uczymy się jeszcze jak  używa się bata i oglądamy pokaz zaganiania owiec przez psy pasterskie. Pies jest chyba trochę zestresowany tłumem bo wprawdzie owce zagania ale tak jak mu się podoba i nie reaguje na polecania swojego Pana. Oczywiście publiczność cieszy się jeszcze bardziej a dzieciaki klaszczą za każdym razem kiedy pies nie posłucha polecenia.

IMG_7785 

Na wyjeździe z Churchill Island zajeżdżamy jeszcze do Fabryki Czekolady, gdzie podziwiamy czekoladowe pingwiny, pijemy gorącą czekoladę i rozmawiamy z Polką pracującą w Fabryce.

IMG_7803

41234123

Na Phillip Island znajduje się też słynny tor wyścigowy na którym odbywają się samochodowe i motocyklowe wyścigi. Jeśli chcecie zobaczyć tor to nie płaćcie za drogi punkt widokowy tylko zatrzymajcie się przy głównej drodze albo podjedźcie na mniejszy tor z gokartami z którego też widać główny tor (przejście przez punkt informacji i plac zabaw – zapytajcie o darmowy punkt widokowy przy gokartach).

IMG_7859

Przy torze GP można też spotkać całkiem sporo kangurów

Na koniec udajemy się na Paradę Pingwinów. Siadamy na specjalnych trybunach na plaży i wyczekujemy razem z innymi turystami wpatrując się w ocean Antarktyczny. Co ciekawe, można tu nawet ściągnąć specjalną aplikację która odlicza czas do pojawienia się pingwinów.

5 minut przed czasem z wody wypada jeden malutki pingwin i szybko znika w trawie. Potem długo długo nic i widać że turyści czują się trochę rozczarowani. Jakieś 15 minut później razem z falą na plażę wypada grupka kilkudziesięciu malutkich pingwinów ściśniętych bardzo blisko siebie. Są to najmniejsze pingwiny świata i każda fala przewraca je na twarz. Trepczą kołysząc się na boki i ciągle trzymają się razem. Dlaczego? Bo na plaży już czekają na nie wygłodniałe ptaki drapieżne. Pingwiny grupują się przy samej wodzie i kiedy widzą że droga do traw rosnących zaraz za plażą jest bezpieczna, całą grupą pędzą przez plaże.

Kiedy pierwsza grupka znika w trawie zaraz pojawiają się kolejne. Setki pingwinów wpadają na plażę i drepczą do swoich gniazd. Niektóre muszą przejść nawet ponad kilometr co w ich tempie jest nie lada wyczynem.

Wstajemy z trybun i idziemy w stronę parkingu specjalnym “boardwalkiem” czyli drewnianym chodnikiem zawieszonym metr na ziemią. Chodnik jest poprowadzony nad wydmami w taki sposób żeby przecinał drogę pingwinom. Co chwile spotykamy więc pingwiny idące wzdłuż chodnika, pod chodnikiem, siedzące już w gniazdach albo po prostu stojące i patrzące na turystów. Większość z nich nie zwraca na ludzi uwagi i nie boi się iść dosłownie pół metra od chodnika.

Niektóre gniazda są zbudowane pod budynkiem z informacją turystyczną i muzeum i poprzez specjalne szybki można zajrzeć do pingwinów siedzących w podziemnych gniazdach.

Ważna uwaga – jeśli będziecie kiedyś na tej paradzie to koniecznie dobrze usiądźcie. Co to znaczy? Trybuny składają się z dwóch części, pierwszej bliżej wejścia i drugiej jakieś 50 metrów dalej. Jeśli chcecie dobrze zobaczyć pingwiny to usiądźcie całkiem po bokach pierwszych trybun albo całkiem po prawej na drugich trybunach. I koniecznie jak najniższej, czyli jak najbliżej plaży. Inaczej Chińczycy, których jest tu 50%, mogą Was trochę irytować wstawaniem i zasłanianiem Wam widoku za każdym razem kiedy na plaży pojawi się pingwin 😉

Bardzo dobrym miejscem do obserwacji jest też niższa platforma koło punktu z kawą położona na wydmach na boardwalku zaraz przed miejscem gdzie chodnik rozdziela się na część dla VIPów i dla zwykłych śmiertelników ;).

Ale gdzie byście nie usiedli Parada Pingwinów to na pewno wydarzenie, które trzeba w życiu zobaczyć :).

IMG_4109[1]

About Karol Lewandowski

Bloger, youtuber, zawodowy podróżnik. Z wykształcenia inżynier robotyki i magister zaawansowanej informatyki. Odwiedził ponad 60 państw na 5 kontynentach. Autor 4 bestsellerowych książek podróżniczych. Kontakt: karol@busemprzezswiat.pl