środa, 18. grudnia 2013
W nocy zostajemy zbudzeni przez hałas przewracanych naczyń. Coś jest w naszym obozowisku! Nasłuchujemy i wytężamy wzrok przez moskitiery w namiotach. Nasłuchaliśmy się trochę opowieści o krokodylach zjadających turystów śpiących w namiotach więc szykujemy się na najgorsze. Kiedy wzrok przyzwyczaja się do mroku zauważamy że przez obozowisko co chwila przymyka coś sporo mniejszego i dużo szybszego niż krokodyle. Może psy dingo? Włączmy halogen i przyłapujemy na gorącym uczynku dwie zdziwione wielgachne wiewiórki (wielkości kota, może to oposy?) które na widok jasnego światła najpierw nieruchomieją a potem wskakują na pobliskie drzewa i znikają.
Po południu wjeżdżamy w teren pełen kangurów. Co chwile na poboczu widzimy stadka kangurów, które wpatrują się w przejeżdżające auta. Na drodze też można je spotkać, niestety trochę mniej radosne – roi sie tu od kangurów potrąconych przez auta, z tego co słyszeliśmy dosłownie same wskakują pod koła.
P.S. Z powodów osobistych Tomasz musiał zrezygnować z wyprawy i został odwieziony do najbliższego dużego miasta z lotniskiem. Dziękujemy za wspólną podróż i powodzenia w powrocie do Polski.
P.S.2
Pamiętajcie, że zakładce www.busemprzezswiat.pl/gps raz na jakiś czas uruchamiamy





12 komentarzy
Wspaniała wyprawa, jestem dumny że młodzi Polacy dokonują takich rzeczy!
I ja dostałem, piękna!
Dostałam dziś pocztówkę:) Dziękuję 🙂
super, czyli zaczęły dochodzić pocztówki 🙂
Super film, dajcie następny.
Emil
Czy będziecie szukać teraz kogoś nowego na dalszą wyprawę? Czy zostajecie już w tym składzie
a dentystyczny klopot rozwiazany ?
tak, wszystko juz dobrze 😉
Airlie beach to jeszcze stały ląd a wspaniały świat wulkanicznych wysp Withsunday Passage rozpościera się na wschód od tego miejsca, tam 22 wiek/resorty turystyczne mega wypasione/ spotyka się z dzikością nietkniętych wysepek parku narodowego, można jachtostopem dostać się na nie i pełna robinsonada!
te zwierzaki to sa posumy czyli oposy. W nocy wszedzie przychodza. Nigdy nie zostawiajcie jedzenia na zewnatrz, zawsze w samochodzie. Wspolczuje Tomkowi i zycze dalszej udanej wyprawy. Pozdrawiam, Basia M.
O nie…tak bardzo współczuję Tomkowi:(