Zabójcza Australia, czyli 10 najniebezpieczniejszych australijskich zwierząt

Zabójcza Australia, czyli 10 najniebezpieczniejszych australijskich zwierząt

this-is-australia-there-are-1275-animals-that-could-kill-you-in-this-picture

Czy to prawda, że w Australii wszystko chce Cię zabić?

Kiedy wyjeżdżaliśmy do Australii mieliśmy wyobrażenie o tym kontynencie jako o najbardziej niebezpiecznym kontynencie świata. “Tam wszystko może Cię zabić” mówili znajomi. Jadowite węże, pająki, krokodyle ludojady, śmiertelnie parzące meduzy, rekiny, jadowite żaby, płaszczki, zabójcze ryby-kamienie. Nawet ślimaki są tu jadowite a przyjaźnie wyglądające dziobaki mają kolce jadowe.

Kiedy wylądowaliśmy w Sydney i zaczęliśmy wypytywać o to mieszkających tu ludzi powiedzieli, że jest nawet gorzej. Żeby broń boże nie jeździć po ciemku, nie spać w buszu, nie kąpać się w morzu i chodzić tylko w pancernych butach. No i do tego jeszcze kangury-samobójcy,olbrzymie emu i kolczatki wpadające pod koła. Nie mówiąc już o zabójczej odmianie koali, czyli o “drop bear”, którymi straszą Australijczycy.

A jak było na prawdę?

1501394_764001120281029_2057100949_o

Przez ponad 120 dni spaliśmy na dziko w buszu i przeżyliśmy, więc nie było tak źle. Większość opowieści była wyolbrzymiona, bo australijskie zwierzęta jak wszystkie inne, same człowieka nie atakują. Ale trzeba być świadomym zagrożenia bo na prawdę można wpakować się w niebezpieczną sytuację.

Australijskie piękne, dzikie, rajskie plaże i ciepła lazurowa woda kuszą żeby zażyć kąpieli. Trzeba jednak uważać na czające się w niektórych miejscach rekiny, parzące meduzy a nawet słonowodne krokodyle.

Ale po kolei..

1. Krokodyle

1497641_762296593784815_318466770_n

spotkanych przez 4 miesiące: 1

niebezpiecznych sytuacji: 0

W Australii, szczególnie w północnej części (Northern Territory), “crocs’ów” jest bardzo dużo, w wielu miejscach nawet kilkadziesiąt na 1 km2. Ale najpierw trzeba wiedzieć jakie krokodyle tu występują. Można je podzielić na słodkowodne i słonowodne. Słodkowodne, to te mniejsze, które występują w rzekach i jeziorach i mają wąskie pyski. I są dla człowieka całkowicie niegroźne. Niektórzy ponoć nawet trzymają je w domu jako zwierzęta domowe.

Trochę gorzej sprawa wygląda z “salties” czyli krokodylami słonowodnymi. One są na prawdę duże i jeśli wskoczy się z nimi do jednej wanny to faktycznie raczej z tej wanny się już nie wyjdzie. No ale tego raczej nikt nie robi a krokodyle same z wody nie wyjdą żeby gonić człowieka. Jeśli więc przestrzega się kilku logicznych zasad to nie ma szans na bliskie spotkanie z tym olbrzymim gadem (raz podeszliśmy za blisko, klapnął paszczą ostrzegawczo i uciekł). Przede wszystkim należy zwracać uwagę na znaki (i to tyczy się nie tylko krokodyli ale też meduz i innych). Jeżeli w jakimś miejscu występują krokodyle groźne dla człowieka to będzie tam wielki znak “uwaga krokodyle w tym rejonie, nie podchodź do wody gamoniu”. Jeśli więc ktoś w takim miejscu zaczyna pływać to raczej sam prosi się o kłopoty. W takich miejscach nie można też zbliżać się do wody i jej nabierać bo krokodyle zazwyczaj czają się właśnie przy brzegu i mogą nas pomylić z kangurem który przyszedł napić się wody. Jeśli więc w outbacku są 2 rzeki – jedna pusta a w drugiej kąpią się Aborygeni, to nie dlatego że w tej pierwszej jest cieplejsza woda tylko dlatego, że wiedzą, że rzeka w której się kąpią to rzeka okresowa oddalona od najbliższych krokodyli o tyle że żaden krokodyl tej odległości nie przejdzie. Jeśli chcecie rozbijać się z namiotami na terenie krokodyli (robiliśmy to wielokrotnie) to trzeba stawiać namiot co najmniej 50 m od najbliższej wody.

 1491339_761823817165426_1105129650_o

Jeśli już krokodyla spotkamy to nie należy go zaczepiać tylko jak najszybciej odejść. Gonić nas nie będzie ale jeśli będziemy wystarczająco blisko to nawet nie zauważymy kiedy w sekundę pokona 10 metrów, chwyci nas za nogę i zacznie obracać i wciągać do wody. Jak każdego dzikiego zwierzęcia , krokodyla nie należy prowokować do samoobrony.

Ile spotkaliśmy przez 4 miesiące znaków ostrzegających o krokodylach? Setki. A ile krokodyli na wolności? Jednego. I bał się nas bardziej niż my jego.

Kogo więc zjadają krokodyle? Zazwyczaj imprezowiczów, którzy po zbyt wielu piwach po ciemku chcieli udowodnić kolegom, że przepłyną na drugą stronę rzeki w miejscu gdzie stoi wielki znak “uwaga krokodyle”.

2. Rekiny

1417652_750474911633650_630500617_o

spotkanych przez 4 miesiące: 1

niebezpiecznych sytuacji: 0

Rekina przez 4 miesiące widzieliśmy tylko raz i to z bardzo daleka. Występują głównie w ciepłych wodach, ale wszędzie tam gdzie jest zagrożenie rekinami są albo specjalne siatki oddzielające część do pływania od reszty oceanu albo ratownicy patrolują wodę w poszukiwaniu rekinów. Rekiny bardzo rzadko atakują ludzi i ponoć tylko w mętnej wodzie kiedy np. pomylą człowieka na desce surfingowej z foką.

3. Meduzy

[sociallocker]

meduza

spotkanych przez 4 miesiące: setki

niebezpiecznych sytuacji: 1

Meduz spotkaliśmy bardzo dużo, szczególnie na północy. Gatunków jest wiele – od nieszkodliwych, przez boleśnie parzące po takie które potrafią uparzyć śmiertelnie pomimo bardzo małych rozmiarów (box jellyfish).  Tam gdzie występują meduzy (najwięcej w lecie) są odpowiednie znaki a nawet przy plażach stoją butelki z octem, który jest najlepszy po uparzeniu. Bardzo często są specjalne siatki na meduzy dookoła wyznaczonych w oceanie kąpielisk, ale nie są do końca skuteczne bo zatrzymują tylko największe meduzy. Raz mieliśmy bliskie spotkanie z meduzą (w północnej części Western Australia), całe szczęście nie śmiertelną – pamiątkowe blizny widać na powyższym zdjęciu. A, i sikanie na poparzone miejsce nie pomaga ;).

4. Węże

IMG_2425

spotkanych przez 4 miesiące: 5

niebezpiecznych sytuacji: 1

Węży i pająków baliśmy się chyba najbardziej. I spodziewaliśmy się spotkać setki węży. Więcej było opowieści niż samych węży bo spotkaliśmy ich tylko kilka. Przemieszczały się bezszelestnie, praktycznie niezauważone (ciekawe ile przez to nie zauważyliśmy a były bardzo blisko?) I kiedy pierwszy raz po miesiącu zobaczyliśmy węża to zaczęliśmy za nim latać z aparatem. Tego robić nie wolno bo tak właśnie prowokuje się węża do ataku. I pewnie gdybyśmy wiedzieli że to śmiertelnie jadowity brown snake (a nie wyglądał groźnie) to zdjęć byśmy nie robili.

IMG_6041

Kogo zazwyczaj gryzą węże? Osoby które wchodzą w wysoką trawę albo w busz bez pełnych butów. Wąż nie wbija się głęboko więc jeśli mamy buty za kostkę i długie spodnie to nawet jeśli nas ukąsi to wbije się tylko w buta a nam nic się nie stanie.

A jeśli już nas ukąsi? Należy ograniczyć rozprzestrzenianie się jadu poprzez ograniczenie ruchu i uspokojenie się i ciasne obwiązanie ręki/nogi bandażem od miejsca ukąszenia w kierunku serca. A potem należy albo wezwać pomoc albo poprosić kogoś o zawiezienie do szpitala. A co jeśli wąż ukąsił nas w outbacku gdzie nie ma zasięgu telefonów a do szpitala jest kilkaset kilometrów? Nie mamy pojęcia. Dlatego zawsze chodziliśmy w wysokich butach.

5. Pająki i skorpiony

IMG_0996

spotkanych przez 4 miesiące: setki

niebezpiecznych sytuacji: 2

Jeśli chodzi o pająki to opowieści tutaj akurat były bliskie prawdy. Były ich setki. Zarówno w buszu jak i w dużych miastach bardzo łatwo je spotkać. Kilka razy mieliśmy tak że przychodziły do naszego obozowiska całymi chmarami i bardzo szybko się przemieszczały. Za każdym razem trzeba zamykać namiot, sprawdzać buty i ciuchy przed założeniem – same z siebie nie zaatakują ale przygniecione mogą się bronić. Te największe kudłate ponoć są nieszkodliwe, ale woleliśmy nie ryzykować i wszystkie częstowaliśmy sprayem na pająki i inne dziadostwo. Te najbardziej jadowite (np. redback) najczęściej można spotkać w zakamarkach, pod stołami, ławkami itd, dlatego siadając np. w parku nie powinno się łapać za krawędź ławki bo może pod nią siedzieć jadowity pająk.

A skorpiony?

Spotkaliśmy raz, kiedy przechodził koło naszych gołych stóp. Ich ukąszenie boli ponoć jak pszczoła i nie jest groźne. I ponoć im mniejszy skorpion tym groźniejszy. Nasz był bardzo mały.

[/sociallocker]

6. Kangury-samobójcy

10148368_733788883331868_752783278_o

spotkanych przez 4 miesiące: setki

niebezpiecznych sytuacji: kilkadziesiąt

Wyglądają niegroźnie i nie są jadowite ale jeśli podróżuje się samochodem to ich należy się bać bardziej niż węży czy pająków. Z niewiadomych dla nas przyczyn w okolicach zmierzchu i świtu zaczynają wyskakiwać na drogi. Są szare więc ich nie widać i nie wiadomo czemu wyskakują dopiero przed samym samochodem. Kilka razy mieliśmy nawet tak że stanęły na drodze i nieruchomo patrzyły się w naszego busa. Dopiero jak wyhamowaliśmy pół metra od nich i wysiadaliśmy je przegonić to łaskawie się usuwały. A taki kangur który uderzy w busa może narobić bardzo dużych szkód. Martwych kangurów, potrąconych przez auta i leżących przy drodze widzieliśmy jeszcze więcej niż żywych. Całe szczęście prawie każdy ma tu na aucie ochronnego bull-bara.

Tak samo trzeba uważać na emu czy wombaty, jest ich dużo mniej ale też lubią wskakiwać pod koła.

     IMG_7308

7. Kazuary

1540297_763793613635113_923349353_o

spotkanych przez 4 miesiące: tylko w niewoli

niebezpiecznych sytuacji: 0

Te prehistorycznie wyglądające piękne ptaki są na wymarciu ale są bardzo niebezpieczne. Występują szczególnie w tropikalnych rejonach Australii i jeśli jakiegoś się spotka należy się jak najszybciej ewakuować. Jeśli poczują się zagrożone to używają swojego potężnego pazura. A potrafią zabić człowieka jednym kopnięciem w klatkę piersiową. Dlatego jeśli już jakiegoś spotkamy to trzeba założyć plecak na brzuch i wycofywać się tyłem.

1495957_764001500280991_1839361704_o

Kazuary wydają też najniższy wśród wszystkich ptaków świata dźwięk, który brzmi jak dźwięk wydawany przez dinozaura, jest słyszany na kilka kilometrów i budzi respekt bo czuć jak drży ziemia i wszystkie wnętrzności.

8. Muchy

1781415_793526223995185_307557021_o

spotkanych przez 4 miesiące: miliony

niebezpiecznych sytuacji: nieraz całymi stadami siadały kierowcy podczas jazdy na twarzy

Przekleństwo australijskiego outbacku. Są ich dosłownie miliony. Pojawiają się zaraz po wschodzie słońca i znikają dopiero po zachodzie. Uwielbiają siadać na oczach, ustach, wchodzić do nosa i uszu. Nie da się nic w takich warunkach zjeść ani normalnie funkcjonować. Jedyny ratunek – specjalne maski na muchy. Używaliśmy ich przez kilka tygodni i uratowały nam życie. Bez nich można sobie wydrapać w szale oczy, bo przegonić się ich nie da.

9. Pijawki

1606379_577436292332081_361949512_o

spotkanych przez 4 miesiące: kilkanaście

niebezpiecznych sytuacji: 2 razy się przyssały

Szczególnie w tropikalnych lasach jest ich dużo i niczym ninja przeskakują na ręce, nogi i inne odsłonięte części ciała. 2 razy mieliśmy taką sytuację że nagle zauważaliśmy przyssane pijawki które piły już naszą krew. Szkodliwe chyba nie są skoro używa się ich w medycynie.

Czy można się przed nimi jakoś zabezpieczyć? Kupuje się sprawy “tropical strenght” i psika po ubraniu – nie ma szans żeby się przyczepiły. Ten sam spray działa też na australijskie robactwo i niektóre pająki.

10. Drop bears

r54yjq8s-1362005281

spotkanych przez 4 miesiące: ?

niebezpiecznych sytuacji: 9999

I na koniec nasz ulubieniec – australijski “inside joke” 🙂

Mięsożerna odmiana koali. Australijczycy zawsze przestrzegają przed nimi nowe osoby przyjeżdżające do Australii. Znane z tego, że lubią zeskakiwać z drzew na turystów w buszu 🙂

Spodobał Ci się ten tekst? Dodaj swój email do newslettera aby nie przegapić kolejnego tekstu na blogu:

Busem Przez Świat. Australia za 8 dolarów

busem-przez-swiat-australia-za-8-dolarow-b-iext46027489
Nasza trzecia przygodowo-poradnikowa książka jest już dostępna. Opowiada ona historię naszej 4-miesięcznej wyprawy 25-letnim busikiem na polskich tablicach przez krainę kangurów.

50-stopniowe upały, jadowite węże i pająki, krokodyle, psy dingo, kangury i awarie na spalonych słońcem pustyniach.

Książka jest także poradnikiem dla każdego, kto marzy o własnej podróży do Australii – opisuje w niej krok po kroku jak zorganizować własną podróż i jak zrobić to tanio (nawet za 8 dolarów dziennie).

 

ZAMÓW KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM

About Karol Lewandowski

Karol Lewandowski
Bloger, podróżnik. Z wykształcenia inżynier robotyki, magister zaawansowanej informatyki. Z zawodu grafik komputerowy. Pomysłodawca i organizator projektu Busem Przez Świat. Odwiedził ponad 50 państw na 5 kontynentach. Jako jedyny z ekipy wziął udział we wszystkich wyprawach. Autor książek "Busem Przez Świat. Wyprawa Pierwsza" i "Ameryka za 8 dolarów" i "Australia za 8 dolarów". Kontakt karol@busemprzezswiat.pl
  • Bolo

    Sam miałem spotkanie z tą mięsożernom koalom zaatakowała mnie na parkingu i wgryzła się w noge miałem 45 szwów

  • Mało kto wie, ale właśnie najwięcej śmierci wśród turystów w Australii notuje się właśnie przez to, że podchodzą oni nieostrożnie do kangurów.. a te bronią się zadają często śmiertelne ciosy.

  • Joa_ska

    Będzie mi brakowało Waszych relacji… udanego powrotu!!! :*

  • sympatyk

    Niestety wiem musicie wracać ale mimo to protestuję z przerażenia ,że nie będzie kolejnych relacji z Aus.Zrozpaczony.

  • Daria

    hejo! 😛 jak dla mnie też moglibyście jeszce tam zostać, uwielbiam Was czytać, od razu dzień staje się ciekawszy po oglądnięciu Waszych zdjęć!

  • lupus

    W temacie skorpionów. Im mniejsze szczypce, tym bardziej toksyczny jad (dlatego najgroźniejsze są takie prawie przeźroczyste beżowe maleństwa, im większe szczypce tym większa siła uchwytu. Ot taka sprawiedliwość natury, coś jak ludzie – mały wredny z metra cięty i duży kafar o złotym sercu ;).

  • Kinga

    Powiem tak… przeczytałam i aż mi się smutno zrobiło, że wracacie! Uwielbiam czytać wasze wpisy! Są takie mobilizujące! Pokazujecie, że “chcieć to móc”! Czekam na relacje z kolejnych wypraw i czekam na wizytę w Krakowie! Może tym razem uda mi się pojawić 😉

    ps. znalazłam swoje nazwisko na końcu filmu xD yay!

  • Andżelika

    Super podsumowanie dotyczące zwierzaków ! Jakie spodobały Wam się najbardziej? Kangury czy misiaki?

  • Szymon

    Zdjęcie Alex pod “pijawkami”?! – przypadek?

    • po pierwsze chodziło o pokazanie pijawkowej dzungli a po drugie to alex miała wszystkie spotkania z pijawkami 😉

x

Check Also

Coober Pedy – niesamowite podziemne miasto w Australii

Dziś opowiemy Wam o naszym ulubionym mieście w Australii - Coober Pedy. To tu kręcono Mad Maxa, ludzie mieszkają tu pod ziemią i stąd wywodzi się pierwowzór Krokodyla Dundee.