Roadtrip po Toskanii - miejsca, które warto odwiedzić [TOP 15]

Roadtrip po Toskanii – miejsca, które warto odwiedzić

Roadtrip po Toskanii - internetowy przewodnik

Toskania to region Włoch, który najlepiej, najprzyjemniej i najwygodniej zwiedzić samochodem. Cały urok regionu schowany jest na prowincji, pomiędzy gajami oliwnymi i winnicami. Esencją Toskanii są małe średniowieczne miasteczka, do których prowadzą niesamowicie fotogeniczne aleje cyprysowe. Większość toskańskich miasteczek leży na wzniesieniu, jakby chciały spoglądać kontrolnym okiem na urodzaj dookoła.

Liryk powiedziałby, że toskańskie miasteczka są senne. My powiemy, że są emeryckie. Ale nie oburzajcie się, bo to w naszym słowniku słowo pochwały i uznania. Każdy emeryt, z którym lepiej się znamy wie, że mamy do emerytów dużą słabość. Emeryt to w naszym słowniku człowiek, który dużo wie, sporo przeżył, można mu ufać, jest wdzięczny, łagodny dla siebie i innych, psychicznie dojrzały i zrównoważony, spokojny, ale i uroczo szalony, bo zdążył się do świata i życia już zdystansować.

Z premedytacją Florencję i Pizę sobie odpuściliśmy – bo to miasta dla nas za duże i zbyt gwarne. Do Toskanii pojechaliśmy się zrelaksować i zanużyć w jej przejmującym spokoju.

Wpis powstał we współpracy z Casamundo – portalem z domami wakacyjnymi na wynajem. Podczas naszej podróży w Toskanii mieszkaliśmy w jednym z domów Casamundo.

Trasa podróży

Kolejność miejsc jest przypadkowa.

Zobacz też nasz film z Toskanii

1. Montichiello

Monticchiello to miasteczko na wzgórzu (jak większość tutaj), do którego prowadzą malownicze, kręte drogi z cyprysami po obu stronach. Sam dojazd do miasteczka zajął nam dłuższą chwilę bo wciąż zatrzymywaliśmy się gdzieś przy drodze, żeby popatrzeć. Nic dziwnego, że widoki z tej okolicy tak mocno inspirowały malarzy i pisarzy. Nas inspirowały tylko do głębszych oddechów i masy zdjęć, ale gdybyśmy potrafili malować coś więcej niż busa i kangura, to pewnie coś byśmy tu wymalowali 😉

 

Ale tak serio, to bosko tu, zarówno w okolicy, jak i w samym miasteczku. Nie wiem, czy to przez to, że jeszcze nie sezon, ale żadnych turystów tu nie spotkaliśmy.

 

Monticchiello otoczone jest murami dookoła i jak niemal każde toskańskie miasteczko ma plac centralny i całe mnóstwo wąskich uliczek, którymi można dojść do swoich ulubionych zakamarków. Nad miasteczkiem jest coś w rodzaju ogrodu z małym gajem oliwnym. W pierwszej chwili wydaje się jakbyśmy weszliśmy na czyjś prywatny teren, gdzie przed chwilą właściciel domu pił kawę. Ale chwilę później okazuje się, że to zwykła kameralność i przytulność tego miasteczka. Bardzo polecamy.

 

Prowincja Siena.

2. Montepulciano

Na szczycie wapiennego urwiska leży perełka renesansu – Montepulciano. Do miasta wjeżdża się serpentynami, aż na wysokość 600 m n.p.m., skąd miasto dostojnie spogląda na dolinę Valdichiana. Miasteczko otaczają zagajniki oliwne i pofalowane wzgórza pokryte winnicami. Miasto niegdyś bardzo bogate, stąd wiele tu pięknych kamienic i pałaców. Uliczki miasta są wąskie, dość strome, często zakończone widokiem na okolicę.

 

Tak jak wspominamy przy opisie miasta Volterra, to właśnie tu władze miasta dogadały się z reżyserami filmu “Zmierzch” i ostatecznie to właśnie tu nagrano kluczowe sceny do filmu. Dlatego fani sagi mogą sobie tu poszaleć i poszukać miejsc ze scen 🙂

 

Co zobaczyć?

Palazzo Bucelli, gdzie wmurowane są stare kamienne etruskie płaskorzeźby.

Palazzo Comunale – gotycki ratusz, dziś siedziba władz.

Piazza Grande – główny plac z katedrą.

Studnia Gryfów i Lwów, która stoi obok Palazzo Tarugi zbudowanego w całości z trawertynu – drogiej odmiany wapienia, którą kiedyś stosowano powszechnie, dziś raczej tylko do wyrobu małych ozdobnych elementów.

Jeśli uda Ci się być w Montepulciano w ostatnią niedzielę sierpnia, to masz szczęście. Wtedy w mieście odbywa się Il Bravio delle botti – wyścig z 80-kilogramową beczką, w których bierze udział po 2 reprezentantów z 8 dzielnic. Brzmi zabawnie, więc pewnie i jest zabawnie 🙂

 

Prowincja Siena.

3. Saturnia

Jeśli lubisz leniwe wylegiwanie się za darmo, bez czasowych ograniczeń i w pięknych okolicznościach przyrody, to to miejsce będzie dla Ciebie niebem na ziemi! Saturnia to miejscowość-spa. Wiele tu eleganckich i drogich SPA z naturalnymi gorącymi źródłami, ale są tu również DARMOWE gorące źródła w naprawdę przepięknym miejscu.

 

Te przepiękne formacje są naturalnymi tworami, które zawdzięczają swoje powstanie wygasłemu wulkanowi Monte Amiata i deszczowi 🙂 Opady deszczu wnikają w szczeliny wygasłego wulkanu, tam się ogrzewają i nasycają specyficznymi związkami mineralnymi, a potem wypływają. Dalej płyną przez ok 30 km, aż dopływają do miejsca zwanego Cascate del Mulino i tu tworzą wodospad. Tuż poniżej wodospadu woda wyrzeźbiła charakterystyczne wanienki wypełnione gorącą wodą (37 stopni) siarkową. Nie od dziś wiadomo, że taka woda ma super zdrowotne właściwości na skórę, stawy, na krążenie, ciśnienie krwi, przemianę materii i psychikę, dlatego skorzystajcie z dobrodziejstw natury, które oferuje miejsce, nawet jeśli traficie na masę turystów, bo pewnie traficie 😉 Co jeszcze istotne, dzięki temu, że wodospad generuje 500 litrów wody na sekundę, woda w tych gorących źródłach jest zawsze czysta, bo jest systematycznie i naturalnie wymieniania 🙂 Warto!

 

Jeśli macie gumowe buty do pływania to weźcie je ze sobą, bo wejście do gorących źródeł jest dla stóp trochę bolesne.

4. Sorano

Jedno z miast tufu. Co to znaczy? Miasteczko jest niesamowicie malowniczo wzniesione na tufie wulkanicznym – porowatej skale (składającej się z piasku i pyłu wulkanicznego z domieszką innych materiałów łączących skałę), w której woda wydrążyła jaskinie, które jeszcze później drążone przez ludzi zaczęły być wykorzystywane na sklepy, garaże, piwnice.

 

Miasta tufowe sięgają swoją historią do czasów etruskich – Etruskowie to lud, który zamieszkiwał w starożytności północne tereny dzisiejszych Włoch.

 

Miasto wygląda, jakby za chwilę miało się rozpaść na Waszych oczach. Ale nie bójcie się. Pozwólcie sobie na tę odrobinę adrenaliny i zapuśćcie się w jego małe, ciasne i “podejrzane” uliczki. Koniecznie obejdźcie miasto dookoła, żeby móc zobaczyć je w kilku miejscach z profilu! Miasteczko wydaje się wyrastać ze skały, a domy ludzi wydają się być integralną jej częścią. Żeby była jasność – domy również są zbudowane z tufu 🙂

5. Pitigliano

Kolejne z miast tufu. O Pitigliano mówi się „małe Jeruzalem” – na pamiątkę życia tu w zgodzie chrześcijan i Żydów. Pitigliano jest częściej odwiedzane przez turystów niż wspomniane wyżej Sorano, dlatego tu już się nie zapuszczaliśmy w miasto. Podejrzewamy, że wszystkie miasta tufowe są do siebie bardzo podobne. Choć jeśli Wy macie czas, to koniecznie zajrzyjcie. My pojechaliśmy dalej, żeby jeszcze za jasnego pokąpać się w gorących źródłach Saturni.

 

Prowincja Grosseto.

6. Castelnuovo dellʼAbate

Nie jestem pewna, ale o tej mieścinie raczej nie przeczytacie w internecie za wiele. Przynajmniej nie po polsku.

 

Miasteczko hipnotyzujące, czas tu niewątpliwie stanął w miejscu jakieś 1000 lat temu. Kamienice surowe, grubo ciosane, choć nie budzą sympatii na pierwszy rzut oka, to zapuszczając się w zakamarki miasta, można się w nich zakochać. To miasto ma to COŚ!

Tuż przy mieście, pośród pól i winnic, stoi imponujące opactwo benedyktyńskie Sant’Antimo.

Opctwo Sant’Antimo jest przepięknym przykładem architektury wczesnoromańskiej zbudowanym z piaskowca i onyxu. Opactwo zaczęto budować w VIII wieku, a zakończono w XII. Dzisiaj opactwo jest zamieszkane przez kilku towarzyskich mnichów z Zakonu Cystersów, którzy prowadzą intensywne życie społeczne. Mnisi żyją według benedyktyńskiej zasady: ora et labora – módl się i pracuj. Tak więc głównymi punktami porządku mniszego dnia wyznacza służba Bogu i praca.

Wnętrze opactwa nie jest bogato zdobione, jest raczej surowe i chłodne, ale przez to dostojne i budzące szacunek. W budynku, znajduje się kaplica karolińska z freskami przedstawiającymi życie Świętego Benedykta z Nursji. W kościele jest też krypta gdzie kiedyś były relikwie Sant’Antimo.

Podobno mnisi tu urzędujący odprawiają msze, śpiewając chorały gregoriańskie. Dlatego przyszliśmy tu na mszę (odbywają się tu codziennie o godzinie 18:30), ale nie dość, że byliśmy jedynymi wiernymi na mszy, to nie było żadnych śpiewów. Być może są one w niedzielę, ale tej informacji nie potwierdzimy, bo byliśmy w tygodniu.

7. Monteriggioni

Miasto, a raczej powinnam napisać średniowieczna twierdza leżąca tradycyjnie na jednym ze wzgórz Toskanii. Miasteczko choć maleńkie, to dość turystyczne – co prawda my tego nie doświadczyliśmy, ale gabaryty parkingów autobusowych dookoła muszą świadczyć o tym, że sezon jest tu tłoczny i gwarny. Podejrzewam, że miasteczko zawdzięcza tłumy pojawieniem się w niejednej reklamie, np. Fiata czy w filmie „Ukryte Pragnienia” z Liv Tyler. Monteriggioni pojawiło się również w “Boskiej Komedii” Dantego.

 

Miasteczko otoczone jest wysokim murem i czternastoma wieżami. Tuż po wejściu za mury miasta, wylądujecie na XVI-wiecznym placu Piazza Roma, głównym placu ze studnią i kościołem Santa Maria Assunta. Na placu, rzecz jasna, można wypić kawę czy zjeść obiad.

 

Miasteczko do obejścia w pół godziny. Ale warto tu przysiąść i poobcować z średniowieczną architekturą, bo od XIV w. praktycznie nie było tu żadnych zmian renowacyjnych.   

8. Volterra

Miasto alabastru i wampirów. Wampirów, bo autorka sagi “Zmierzch” zupełnie przypadkiem trafiła gdzieś w zapiskach na to miasto i zrobiła z niego miejsce, gdzie żyć miały stare wampiry z jej powieści. Po 100 mln sprzedanych egzemplarzach książek, do Volterry zaczęły tłumnie przybywać autokary wypchane nastolatkami oszalałymi na punkcie Edwarda. Miasto obawiając się niebezpiecznego poziomu komercjalizacji, zrezygnowało z pojawienia się w zekranizowanej wersji “Zmierzchu”. Okazję wykorzystało pobliskie Montepulciano, gdzie zostały nakręcone kluczowe sceny.

 

Miasto iście średniowieczne, otoczone murami obronnymi, bardzo klimatyczne, położone na wzgórzu. Miasto zostało założone przez wspomniany wcześniej lud Etrusków, i było to dla nich jedno z najważniejszych miast. A to ze względu występujące tu złoża alabastru, który już wtedy wykorzystywali do wykonywania sarkofagów czy urn. Średniowiecze zaprzestało tych praktyk, żeby w XVII wieku alabaster znów wrócił do łask. Tutejsze wyroby alabastrowe zaczęły być znane na cały świat. Do dziś w mieście jest wiele pracowni, w których tradycyjną metodą pozyskuje się piękne wyroby z tego szlachetnego kruszcu.

 

Spacerując po mieście, zobaczycie wiele średniowiecznych obronnych wież-domów, które niegdyś były budowane przez bogate rody.

 

Prowincja Piza.

9. San Gimignano

Nazywane również “średniowiecznym Manhattanem” 😀 Dlaczego tak? Bo w zamierzchłych czasach górowało nad miastem 70 kamiennych wież obronnych! A, że miasteczko niewielkie, to ilość wież była naprawdę imponująca! Dziś ostało się zaledwie 13 wież, ale i tak robią wrażenie.

 

Życie tego miasta skupia się wokół dwóch placów: Duomo i Piazza della Cisterna. Turystów przyjeżdża tu mnóstwo, szczególnie zauważalne są wycieczki średnio zainteresowanych tematem gimnazjalistów z całego świata. Podczas naszej wizyty, całe szczęście padało, dlatego młodzież pochowała się po bramach, gdzie w rytmach czarnego (i głośnego!) hip-hopu dłubali sobie w nosie kucając tu i ówdzie. Skorzystaliśmy z tej wyjątkowej okazji, i w deszczu czym prędzej zwiedzaliśmy to naprawdę przyjemne miasto.

 

Prowincja Siena.

10. Siena

Siena to największe miasto jakie odwiedziliśmy w Toskanii. Z premedytacją ominęliśmy Florencję, bo do Florencji nie raz są tanie loty, więc pewnie jeszcze nadarzy się niejedna okazja żeby ją odwiedzić.

 

Wracając do Sieny. Obawialiśmy się jej wielkości i turystyczności, obawialiśmy się, że miasto nas przytłoczy, ale stało się tu coś niebywałego. Zdarza się to podobno każdemu 😉

 

Otóż doskonale wiesz, że Siena to spore miasto, widzisz masę autokarów do niej podąrzających, już czujesz jak wycieczka depcze Ci po piętach i pośpiesza w jednej wielkiej fali podąrzającej we wiadomym, jednym kierunku. Ale nie dzieje się nic takiego. Wchodzisz w pierwszą lepszą uliczkę i jesteś sam. Ludzie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, znikają. I zadajesz sobie po cichu pytanie “ej, gdzie oni wszyscy są?”. Nic się nie martw, oni wszyscy siedzą na Piazza del Campo, albo podąrzają w jego kierunku główną drogą usianą sklepami i sklepiczkami. Ty też idź na Piazza del Campo, ale idź tam małymi, niestandardowymi uliczkami. Nie zgubisz się. Tzn będzie Ci się wydawało, że się zgubiłeś, ale spokojna głowa, odnajdziesz się 🙂

 

Pizza del Campo, do którego wszyscy tak zmierzają, to główny, naprawdę wielki plac w mieście. Wokół placu znajdują się bary, restauracje i lodziarnie ze stolikami rozstawionymi na zewnątrz. Wszystko zajęte, ale to nie szkodzi, bo na Piazza del Campo siedzi się na ceglastej podłodze. Można też leżeć, można robić fikołki. Kształt placu jest charakterystyczny – ma kształt muszli, którego podłoga opada w dół w stronę budynku Palazzo Publico. Więc jak macie przy sobie kulki ze szczerego złota, to lepiej ich nie upuśćcie.

Dwa razy w roku w Sienie odbywa się słynny wyścig konny Palio di Siena, który jest jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych miasta: 2 lipca na cześć Matki Boskiej z Provenzano oraz 16 sierpnia na cześć Matki Boskiej Wniebowziętej. Wszyscy jednak czekają na moment kulminacyjny święta – na tzw. contrade, czyli święto Dzielnic – każda z 17 dzielnic wystawia swojego zawodnika na koniu, który ściga się z innymi przedstawicielami dzielnic, a wyścig odbywa się właśnie na Piazza del Campo. Co ciekawe, kibice stoją na środku placu, a wyścig odbywa się dookoła nich. Historia Palio di Siena sięga średniowiecza, dlatego wszyscy jeźdźcy noszą stroje z XV wieku.

11. Seggiano

Mała wioseczka, bardzo malowniczo położona w bliskości gór. 3 km od domu, w którym zamieszkaliśmy na czas naszego toskańskiego pobytu we Włoszech.

Mieszka tu niecałe 1000 osób, a na uliczkach nie spotkasz więcej niż 10 osób. Jest tu kilka restauracji, więc zjesz, ale i wybredny być nie możesz 🙂 Miejscowość raczej dla godzinnego spaceru i dla widoków dojazdowych do miasta.

 

Prowincja: Grosseto.

12. San Quirico d’Orcia

Jeśli wybierasz się do Toskanii po te wszystkie pocztówkowe zdjęcia ze spektakularnymi wschodami i zachodami słońca, to miejscowość San Quirico d’Orcia będzie dobrą bazą wypadową do tych wszystkich najbardziej spektakularnych i najbardziej znanych widoków.

 

Miasto leży w słynnej na  cały świat dolinie – Val d’Orcia. Cały obszar doliny w 2004 roku został uznany przez UNESCO za Światowe Dziedzictwo Ludzkości. I nie ma się co dziwić, bo to dolina jedyna w swoim rodzaju, jedyna taka na świecie. Choć w dosłownym tłumaczeniu jest to “Dolina Dzbanów”, to wg nas powinna się nazywać Doliną Baśni, albo Doliną Czarów i Magii. Tu jest przepięknie o każdej porze dnia, choć my najbardziej ukochaliśmy sobie wczesne poranki, kiedy słońce zaczyna nieśmiało wkradać się w zagłębienia pagórków, na których dumnie prezentują się cyprysowe alejki i przepiękne, stylowe domy toskańskich szczęściarzy.

 

W samym miasteczku warto zajrzeć do pięknej świątyni Palazzo Pretorio i do urokliwego parku Horta Leonini.

 

Z ciekawostek – to właśnie w tej miejscowości kręcono reklamę Fiata 500X.

 

Prowincja Siena.

13. Castiglione d’Orcia

Tutaj warto wpaść, żeby doświadczyć cudownie relaksującej toskańskiej zaściankowości. Szczególnie o poranku! Tu za wielu turystów nie spotkacie, jest spokojnie, wręcz sennie. My to miasto nazwaliśmy miastem agresji wobec kaktusów 😉

 

Fajnym miejscem, osiągalnym krótkim spacerem, jest wzgórze Rocca, skąd rozciąga się ładny widok na okolicę.

 

Prowincja Siena.

14. Bagni di San Filippo

Innym wartym uwagi miejscem z naturalnymi gorącymi źródłami są dzikie i darmowe źródła Bagni di San Filippo. Na szczególną uwagę zasługuje Fosso Bianco – olbrzymie, białe, wapienne formacje naciekowe, które ciężko uwierzyć, że powstały naturalnie.

 

Tutejsze gorące źródła, nie są już wizualnie tak niesamowite jak wspomniane wyżej gorące źródła w Saturni, ale są nieco mniej oblegane przez turystów, są bardziej dzikie, zaniedbane, przez co też mają swój wyjątkowy klimat. Dlatego jak już będziecie w pobliżu Saturni, to zajrzyjcie i tu 🙂

15. Pienza

Pienza to kolejne przeurocze miasto zatopione w krajobrazie doliny Val d’Orcia. Miasto leży na wzgórzu, dzięki czemu widoki na okolicę znów zapierają dech w piersiach. Pienza, swoją wyjątkowość zawdzięcza pewnemu wyjątkowemu mieszkańcowi, który pewnego dnia został papieżem. Chodzi o Piusa II, który zadecydował o przebudowie swojego rodzinnego miasta według projektu wybitnego Bernardo Rossellino. Miasto miało być “miastem idealnym”, bo miało odpowiadać stylowi i obyczajom z XV wieku. Pienza miała być esencją tamtych czasów.

 

Pienza to przede wszystkim główny plac Piazza Pio II z XV-wieczną katedrą i mury obronne dookoła miasta, które są idealne, aby usiąść w jakiejś kawiarni i poczekać na zachód słońca. Bo zachody słońca w Pienzie są czymś, co naprawdę warto doświadczyć!

 

Jeśli chodzi o wspomnianą katedrę to warto do niej zajrzeć, bo od roku 1462, kiedy to papież Pius II wydał bulę zakazującą dokonywania jakichkolwiek zmian w tym kościele, wnętrze świątyni zostało niemal w całości zachowane z tamtych czasów!

 

Prowincja Siena.

...16. Fotogeniczne widoki regionu Val d'orcia

Val D’orcia to jeden z najbardziej fotogenicznych regionów Toskanii. Co roku, w poszukiwaniu kadrów przyjeżdżają tu dziesiątki tysięcy fotografów. Wiele miejsc, jest tak fotogenicznych, że wystarczy zjawić się tu o odpowiedniej porze dnia (wschód lub zachód) i wymarzone zdjęcie gwarantowane. Trzeba tylko wiedzieć gdzie tych kadrów szukać – dlatego przygotowaliśmy osobny wpis ze współrzędnymi 🙂

About Karol Lewandowski

Karol Lewandowski
Bloger, podróżnik. Z wykształcenia inżynier robotyki, magister zaawansowanej informatyki. Z zawodu grafik komputerowy. Pomysłodawca i organizator projektu Busem Przez Świat. Odwiedził ponad 50 państw na 5 kontynentach. Jako jedyny z ekipy wziął udział we wszystkich wyprawach. Autor książek "Busem Przez Świat. Wyprawa Pierwsza" i "Ameryka za 8 dolarów" i "Australia za 8 dolarów". Kontakt karol@busemprzezswiat.pl