Dzien 17 - Hiszpania - Andaluzja, arabski palac Alhambra | Busem Przez Świat - blog podróżniczy

Dzien 17 – Hiszpania – Andaluzja, arabski palac Alhambra

image

image

image

Dzien 17, przejechane: 3464 km
Poniedzialek, 16 sierpnia

Z Walencji do Granady jedziemy darmowymi autostradami. Pada deszcz. Dowiadujemy sie ze w Europie wielkie opady a na polnocy Portugalii pozary (prawdopodobnie bedziemy musieli zmienic troche trase naszej wyprawy).
Dojezdzamy do Andaluzji (od Walencji to ponad 500km), chcemy zobaczyc arabski palac Alhambra w Granadzie. Okazuje sie ze nie ma juz biletow (!) pomimo ze palac bedzie otwarty jeszcze przez kilka godzin (duzo biletow zostalo zarezerwowanych wczensniej telefonicznie).   
Zawiedzeni ogladamy palac jedynie z zewnatrz i jedziemy dalej, w strone Gibraltaru, a na reszte dnia zatrzymujemy sie na plazy. Jutro rano chcemy przeprawic sie promem do Maroka.

About Karol Lewandowski

Karol Lewandowski
Bloger, youtuber, zawodowy podróżnik. Z wykształcenia inżynier robotyki i magister zaawansowanej informatyki. Odwiedził ponad 60 państw na 5 kontynentach. Autor 4 bestsellerowych książek podróżniczych. Kontakt: karol@busemprzezswiat.pl
  • Patrycja

    Wysłuchałam przed chwilą reportaż w Trójeczce i myślę sobie, że to chyba znak. Wczoraj lektura “Kontynentów” w nich cudna rozmowa z Wojtkiem Waglewskim o Toskanii. Dziś reportaż. Trzeba zacząć obmyślać wyprawę. Kierunek Chorwacja. Plan wyprawa samochodem, i mieszkanie co rusz w innych miejscach. Czy się odważymy z mężem. Nie wiem. To byłaby nasza pierwsza tak samodzielnie zorganizowana wyprawa. W zeszłym roku zwiedzaliśmy właśnie Hiszpanie (stąd wpis pod tym akurat postem). Byliśmy u znajomych, więc wszystko podane pod nos. Mamy za sobą kilka wypraw po Andaluzji wynajętym samochodkiem. Z Alcaidesy (gdzie mieszkaliśmy) do Casares i Rondy, potem Kadyks, a następnie Mijas i Marbella. Cudo!! Wcześniej Tarifa i Castelar. Ostatni dzień kiedy mogliśmy mieć do dyspozycji autko mogliśmy albo spędzić w mieście graniczącym z Gibkiem, w nie najpiękniejszej La Linea, albo właśnie tam. Zdecydowaliśmy się na Gibek i na małpy. I po tych wszystkich cudach andaluzyjskich wielkie rozczarowanie. Widzieliśmy małpy i byliśmy na Europa Point. Najsłabszy punkt naszego zwiedzania. Tęsknie za tamtym czasem okrutnie!