Busem Przez Świat

Studenckie wyprawy hipisowskim busem dookoła świata!


21-letnim busem przejechaliśmy już 28 państw w 3 wyprawach, aktualnie szykujemy się do czwartej, America Trip 2012, poszukujemy sponsorów

image

(Duzo wiecej zdjec z Istambulu w poprzednim wpisie)

Dzien 21-22, 21-22.08.2011, tydzien 3-4, niedziela/poniedzialek
Przejechane: 6114 km

Slonce zachodzi nad miastem powodujac ze dachy meczetow skapane sa w czerwonej poswiacie. Z tarasu obserwujemy cale miasto i dziesiatki statkow rozsianych po ciesninie dzielacej Azje i Europe i oczekujacych na miejsce w porcie. Nagle nad Istambulem roznosi sie donosny spiew muezina. Z pozostalych minaretow zaczynaja odpowiadac mu swymi piesniami inni, tworzac niesamowita atmosfere. Slowa Koranu roznosza sie po calej okolicy zagluszajac wszystko dookola, zycie zatrzymuje sie na chwile.
Selim chwyta papierosa od ktorego musial sie powstrzymywac caly dzien i oznajmia nam “Ramadan dzis zakonczony!”. Rozpoczyna sie nocne zycie w Istambule – jakze odmienne od tego za dnia..

Istambul, ktory byl celem naszej podrozy (choc przed nami jeszcze 11 panstw) chcemy poczuc wszystkimi zmyslami. I zobaczyc wszystkie jego oblicza, o kazdej porze dnia i nocy.

DZIEN 1

SWIT. Bus Supertramp w srodku Wielkiego Bazaru

Do bylego Konstantynopola wjezdzamy zaraz po wschodzie slonca. Miasto jest przeolbrzymie wiec bladzimy dlugo probujac dojechac pod Hagia Sophia. Zaczynamy jechac coraz wezszymi uliczkami az trafiamy w sam srodek… Wielkiego Bazaru! Zdecydowanie nie jest to miejsce do jazdy samochodem, a juz na pewno nie busem! Istambul dopiero budzi sie do zycia a na uliczkach pojawiaja sie stragany. Przeciskamy sie wiec miedzy stoiskami, dywanami, lampionami i przyprawami. O centymetry mijamy zwisajace baldachimy budzac wsrod Turkow nie lada sensacje.
W koncu wydostajemy sie i docieramy pod meczety. Ulice sa jeszcze puste wiec parking znajdujemy w samym centrum. Przed Blekitnym Meczetem pijemy kawe turecka i jemy sniadaniowy omlet – 10 lirow tureckich za porcje. Obserwujemy jak restauracje i sklepy powoli sie otwieraja a Istambul ozywa.

POLUDNIE. Niebieski Meczet, Hagia Sophia i zakupy na Spice Bazaar.

Spiew muezinow rozbrzmiewa w Istambule 6 razy dziennie: o 4:52, 6:13, 13:14, 16:58, 20:03, 21:31.

Do Meczetu Sultanahmet znanego jako Niebieski Meczet wchodzimy po zdjeciu butow i przepasaniu sie niebieska chusta zakrywajaca gole nogi. Calosc zwienczona jest 6 olbrzymimi minaretami. W srodku podziwiamy arabska architekture a miedzy nami modla sie Turkowie. Na dziedzincu robimy pamiatkowe zdjecie.

Pomiedzy Blue Mosque a Hagia Sophia znajduje sie olbrzymia fontanna. Turkowie chlodza sie w wodzie – nawet kobiety wchodza do wody – oczywiscie bez zdejmowania szat zakrywajacych glowe i cale cialo :) . My takze znajdujemy ukojenie od upalu.
Hagia Sophia to monumentalna bizantyjska bazylika ktora Mehmed Zdobywca zamienil na meczet i dobudowal 4 minarety. W srodku znajduje sie muzeum – wstep 12 euro.

Znow wracamy na bazar – tym razem pieszo :) . Calosc jest olbrzymia (30 hektarow) i mozna kupic tu doslownie wszystko. Sprzedawcy przekrzykuja sie wychwalajac swoje towary. Zawszad atakuja nas orientalne zapachy i kolory. Setki przypraw, herbat, tkanin i dywanow. 
Kupujac trzeba sie targowac – po prostu tak wypada i kazdy sprzedawca o tym wie, wiec poczatkowa cena jest czasem nawet kilkukrotnie zawyzona. Szisza za 100 TL? Po 10 minutach cena spada do 60 LT.
Kupujemy azjatyckie przysmaki i przyprawy. Zanim cos wybieramy jestesmy czestowani wszystkim do czego tylko podejdziemy. Szczegolnie do gustu przypadaja nam orzechy w ciescie z miodem – palce lizac!

WIECZOR. Spiew muezina i zachod slonca nad Istambulem.

Nad Bosforem niedaleko mostu laczacego kontynenty popijamy kawe a za nami powiewa olbrzymia turecka flaga.
Kolacje zjadamy w restauracji na dachu malutkiego Hotelu Legend dwie uliczki od Sultanahmed. Nie ma tu nikogo poza nami a kucharz (i jednoczesnie kelner) Selim specjalnie dla nas obniza ceny – w menu jedno danie kosztuje 30 TL ale dla “my young friends” za 20 TL dostajemy 2 dania i przystawke. Najadamy sie do pelna. Kladziemy sie na hustawkach pod kolorowymi lampionami, a na horyzoncie zachodzi slonce.
Nagle rozbrzmiewa spiew muezina wzywajacy do modlitwy.

NOC. Ramadan, pikniki na Sultanahmet i taniec derbisza.

W ciagu dnia wiekszosc spotykanych ludzi to obcokrajowcy, turysci. Po zmierzchu wychodzimy pod meczety przekonani ze beda tam pustki. Ludzi jest wiecej niz za dnia! Ale tym razem 90% to miejscowi Turkowie. Na ulicach pojawily sie stoly a na trawnikach koce. Doslownie wszedzie. Muzulmanie zalali wszystkie place. Wszyscy znosza jedzenie – cale rodziny, mlodzi, starzy, kobiety z zakrytymi glowami biesiaduja i bawia sie wspolnie.
Trwa akurat Ramadan – 9 miesiac kalendarza muzulmanskiego. Od switu do zmierzchu wszyscy postuja – nie moga jesc, palic papierosow i uprawiac seksu. Jednak po spiewie muezina o zmierzchu wszystko sie konczy i Turkowie wychodza na ulice.

Pomimo zakazu wchodzimy do meczetu (po zmierzchu trwaja modlitwy i wstep dla turystow jest zabroniony). Setki muzulman modla sie wspolnie. Tlum co chwila opada jednoczesnie na kolana i klania sie do ziemi. Znalezc sie w centrum to niesamowite przezycie.

Pod Hagia Sophia rozbrzmiewa orientalna muzyka. Z zalozonymi rekoma na srodku stoi derbisz w dlugiej bialej sukni. Nagle zaczyna sie powoli obracac a biala szata unosi sie i faluje razem z nim. Taniec jest niezwykle precyzyjny i hipnotyzujacy.

DZIEN 2

RANEK. Golenie brzytwa i Tureckie Laznie.

Pora zgolic 3-tygodniowa brode – idziemy na tureckie golenie brzytwa.
Stare laznie Cemberlitas Hamami zostaly zbudowane przez Sultana Selima II w 1584 r. Wchodzimy zakosztowwac relaksu.
Zostawiamy nasze ubrania i dostajemy reczniki do przepasania. Jestesmy prowadzeni do pierwszej komnaty gdzie relaksujemy sie na wielkim kamiennym wzniesieniu. W srodku klimat jak w saunie a swiatko wpada jedynie przez male okragle otwory w startm sklepieniu. Atmosfera starej budowli pozwala sie wyciszyc.
Po 20 minutach do kazdego z nas przychodzi messeur. Rozpoczyna sie scrubbing i soap massage. Na koniec z misy oblewaja kazdego zimna woda.
Przechodzimy do kolejnego pomieszczenia gdzie czekaja masazysci – pol godziny masazu z olejkami.
Kobiety i mezczyzni przebywaja w osobnej czesci.
Po 2 godzinach wychodzimy niesamowicie zrelaksowani i pelni sil.

POPOLUDNIE. Wielki Bazar i Azja.

Znow wracamy na Wielki Bazar – tym razem otwarta jest cala centralna zadaszona czesc. Jeszcze raz przechadzamy sie miedzy stoiskami i robimy zakupy. Na koniec pijemy w centrum turecka herbate. Siedzac w srodku Wielkiego Bazaru delektujemy sie napojem i z boku podgladamy zycie na bazarze.

Na pozegnanie z Istambulem przejezdzamy Bosfor dzielacy Morze Czarne i Morze Marmara i na chwile stajemy na azjatyckiej ziemi.


 

Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Jedna odpowiedź do wpisu “Lenovo East Trip – dzien 21 i dzien 22 – Istambul dniem i noca. Meczety, muezini i tureckie laznie.”

  1. Asia pisze:

    *derwisz
    * 10 Lir tureckich

    Poza tym super! :)

Zostaw odpowiedź