Lenovo East Trip – dzien 20 – Nesebar i granica z Turcja
Kategoria: Lenovo East Trip 2011 autor: Karol, Busem Przez Świat
21.sierpnia.2011Dzien 20, 20.08.2011, sobota, tydzien 3
Przejechane: 5650 km
—
Rankiem budza nas wedkarze i plazowicze. Juz kolejna noc z rzedu bylo tak cieplo ze spalismy na plazy pod golym niebem na karimatach usypiani przez szum plaz. Maniek po raz kolejny zatkal sobie na noc uszy w obawie przed “plazowymi robakami”.
Ogolna opinia o spaniu na dziko w Bulgarii? 5/5, bardzo latwo. Jedno z najlepszych do tego celu panstw, a odwiedzilismy juz 16 roznych. Na kazdej plazy nawet pod hotelem mozna sie rozlozyc. Spotykamy duzo bulgarskich namiotow na plazach i obok plaz (wszyscy za darmo – na dziko), bardzo czesto pala tez ogniska.
Jedziemy do Nesebaru, ktory polecil nam Krzysztof z portalu www.Inteleko.pl. Stare miasto znajduje sie cale na osobnej wyspie polaczonej z nowym jedna droga. Zaraz na wjezdzie wita nas brama z V wieku strzegaca dostepu do miasta. Cale sredniowieczne miasto wpisane jest na liste UNESCO i jest rezerwatem architektonicznym i archeologicznym. Przechadzamy sie waskimi brukowanymi uliczkami. Wszystkie domy maja czerwone dachowki a zeby sie o tym upewnic mozna za 45€ wykupic sobie widokowy lot helikopterem – my wierzymy a dla pewnosci ogladamy pocztowki ze zdjeciami z lotu ptaka
. Pelno tu straganikow i klimatycznych restauracji, a wszystko otoczone bujna roslinnoscia. Jeden z naganiaczy zaprasza nas do restauracji nad sama woda. Zacheca nas napis “free wifi” – wchodzimy na piwo (3 lewy = 6 zl). Popijamy bulgarskie piwo Zagorka do ktorego powoli sie juz przyzwyczajamy (popijamy wszyscy poza szczesliwym dzisiejszym kierowca – no coz, zimna cola tez nie jest zla).
Co maja wspolnego Zlote Piaski i Nesebar?
Polakow. Jestesmy kilka tysiecy kilometrow od domu a ojczysty jezyk mozna uslyszec na kazdej uliczce – widac sa to stale punkty turystow z PL.
Jedziemy pod granice z Turcja, rozstawiamy sie na plazy, pichcimy obiad, robimy portretowe fotki calej ekipie (robione raz na tydzien maja ukazywac jak czlowieka zmienia ponad 40-dniowa wyprawa) i krecimy kolejny odcinek wideorelacji w wykonaniu Manka (powinna pojawic sie lada dzien).
Decydujemy ze chcemy jak najdluzej zwiedzac Istambul – najlepiej od samego rana. W zwiazku z tym (mamy jeszcze 300km) trzeba bedzie wstac okolo 3.00 rano. Ale po co sie klasc na tak krotki – jeszcze zaspimy i nie wstaniemy. Jedziemy zaraz po zmierzchu – zobaczymy Istambul bladym switem.
Po godzinie dojezdzamy do granicy.
O tej porze (1.00 w nocy) nikt do nas nawet nie wychodzi, nie ma tez innych aut. Chodzimy po okienkach, trzeba pukac zeby obudzic obsluge okienka. Wizy turystyczna 20$. Na zewnatrz czekamy z otwartym autem na kontrole bagazu – celnik konczy pic kawe, wychodzi do nas, rzuca okiem a nastepnie rzuca “good luck”. Cala przeprawa trwa max. pol godziny. Wiza na 90 dni wbita do paszportu, Turcja wita!
Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.















Tagi: 



























































